Ten post kisił się we mnie dość długo – tak długo, że Olgierd chyba stracił nadzieję, że kiedykolwiek powstanie. Plus jest taki, że zamiast wynurzeń i wynaturzeń będzie o faktach i wątpliwościach własnych. W 2023 roku spędziłam łącznie w Ukrainie 32 dni (właśnie skończyłam je zliczać na podstawie pieczątek w paszporcie). 1/10 roku spędzona w kraju ogarniętym wojną w Europie w XXI wieku. Chujowe doświadczenie i chujowa perspektywa, jakkolwiek by na to nie patrzeć. Właściwie do tej pory w swojej naiwności nie wiem, jak to się stało – jak to się stało, że atak Rosji stał się faktem, jak to się stało, że odpisałam Justynie na post o poszukiwaniu kierowcy do Ukrainy, jak to się stało, że Kijów jako kierowca znam lepiej niż Warszawę? W 2023 roku spełnił się mój dziecięcy koszmar o wojnie – stała się dla mnie brzydko namacalna, stała się moim (weekendowym) chlebem powszednim. Rok 2024 nie zapowiada się inaczej.
Listopad 2023 – transport z Warszawy do Łymania
Grudzień 2023 – transport z Warszawy do Kijowa
Styczeń 2024 – transport ze Szwecji do Polski
Luty 2024 – transport z Warszawy do Kijowa



