Trzy dni… 3641 kilometrów… busy przeciążone chyba kazdy o co najmniej tonę… tak mało snu, że w Kijowie przespaliśmy wszystkie alarmy i strącenie ponad dwudziestu shahedow przez ukraińskie PVO… Kijów, Odessa, Chersoń i te małe zapomniane, zatopione wioski nad Dnieprem… Sadowe, Darjiwka, Ulianowka… Nowa Kachowka jakieś 30 kilometrów, tam się nie udało… zalane pola… plony, których nie sposób zebrać… salwy… wybuchy… wszędzie zniszczenia… błoto… smród zgnilizny… i wojna, którą słychać i widać znacznie bliżej niż na horyzoncie… a w tym wszystkim ludzie i ich nadzieja na to, że jeszcze miesiąc… może dwa.. no dobra najwyżej rok i te skurwysyny z drugiej strony Dniepru wreszcie zostaną zniszczeni i #всебудеукраїна bo przecież #putinchuj a #славаукраїні #героямслава



